STRASBURG

Prawo do informacji nawet przykrych dla władz

Ochrona gazety i dziennikarzy

MAREK ANTONI NOWICKI

Dziennik "Ozgur Gundem" wychodził od maja 1992 r. w Istambule w nakładzie kilku tysięcy egzemplarzy rozpowszechnianych w kraju i za granicą. Była to - według określenia jej redaktorów - tureckojęzyczna gazeta starająca się wyrażać opinie społeczności kurdyjskiej. Według skarżących aż do zamknięcia gazety w kwietniu 1994 r. trwała przeciwko niej nieustanna kampania. Atakowano także jej następcę - "Ozgur Ulke". Kampania ta obejmowała w szczególności - jak twierdzili skarżący - zabójstwa, porwania, pobicia dziennikarzy i kolporterów, groźby użycia siły, wszczynanie spraw karnych, zajęcia i konfiskaty nakładu, kary więzienia i wysokie grzywny.

W skardze do Komisji Gurbetelli Ersoz - redaktor naczelny "Ozgur Gundem", jego zastępca Fabri Cerda Cetin oraz dwaj właściciele gazety zarzucili naruszenie art. 10 (swoboda wypowiedzi) i art. 14 (zakaz dyskryminacji) konwencji. Komisja wyraziła opinię, iż naruszono art. 10 (jednogłośnie), nie było natomiast naruszenia art. 14 (piętnaście do dwóch).

Zdaniem gazety za wszystkimi tymi działaniami stały władze tureckie, które zachęcały do ataków lub na nie przyzwalały oraz odmawiały odpowiedniej ochrony, kiedy życie dziennikarzy i współpracowników gazety było w niebezpieczeństwie.

Władze twierdziły natomiast, że gazeta była instrumentem Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) i wspierała ją w niszczeniu terytorialnej integralności Turcji. Uważały, że ustalenia Komisji były oparte na ogólnych domniemaniach nie popartych żadnymi dowodami. Skarżący nie udowodnili braku ochrony życia i nietykalności fizycznej osób związanych z "Ozgur Gundem". Zdaniem władz państwo nie może chronić i popierać propagandowego instrumentu terrorystycznej organizacji.

Trybunał zwrócił uwagę, że Turcja nie zgodziła się wprawdzie z ustaleniami z raportu Komisji dotyczącymi systematycznych ataków na gazetę, ale nie sprecyzowała, jak bardzo były one nieścisłe. Odmówiła jakiejkolwiek wartości dowodowej tzw. raportowi Susurluka, przygotowanemu na polecenie premiera, dotyczącego zwalczania terroryzmu i nadużyć władz w południowo-wschodniej części kraju.

Kampania tolerowana, a może nawet aprobowana

W orzeczeniu Yasa przeciwko Turcji (z 2 września 1998 r., RJD 1998-VI), dotyczącym zarzutu, iż siły bezpieczeństwa wykazały przyzwalającą bierność wobec ataku na Esrefa Yasę i jego wuja, sprzedających "Ozgur Gundem" w Diyarbakir, Trybunał przyznał, że na podstawie owego raportu nie można było zidentyfikować sprawców napaści. Stwierdził jednak, że treść i wnioski raportu były bardzo niepokojące. W sprawie Yasa bezspornie doszło do wielu poważnych ataków na dziennikarzy, kioski z gazetami i kolporterów "Ozgur Gundem". Chociaż zgodnie z wymaganymi standardami raport Susurluka nie mógł być podstawą ustaleń, że funkcjonariusze państwa byli zamieszani w konkretne incydenty, należało go traktować jako poważną próbę zebrania informacji i ogólnej analizy problemów związanych z walką z terroryzmem, wraz z zaleceniami środków prewencyjnych i śledczych. Poznawszy go, skarżący mieli prawo dać wyraz obawom, że gazeta i jej współpracownicy są narażeni na bezprawną przemoc.

Na podstawie materiałów przedstawionych przez strony oraz ustaleń Komisji Trybunał uznał, że w latach 1992-1994 było wiele incydentów z użyciem przemocy - w tym zabójstw, napaści, podpaleń - związanych z gazetą, jej dziennikarzami, kolporterami i innymi współpracującymi. Władze wiedziały o obawach gazety, iż jest celem uzgodnionej kampanii, tolerowanej (jeśli nie aprobowanej) przez funkcjonariuszy państwa. Nic nie wskazywało jednak, że podjęto jakieś kroki, aby to wyjaśnić. Poza dwoma przypadkami nie podjęto także środków ochronnych.

Swoboda wypowiedzi jest jednym z wstępnych warunków funkcjonowania demokracji. Do rzeczywistego, skutecznego korzystania z tej swobody nie wystarczy powstrzymanie się państwa od ingerencji. Czasem musi ono zapewnić środki ochrony, nawet w sferze stosunków między jednostkami. Ustalając, czy taki obowiązek istniał, należy uwzględnić potrzebę zachowania równowagi między ogólnym interesem społeczności i interesami jednostki. Tego wymaga się w całej konwencji.

Chociaż władze tureckie wiedziały, że "Ozgur Gundem" i osoby z nią związane były przedmiotem serii gwałtownych ataków, nie odpowiedziały na prawie żadną petycję lub wniosek. Potrafiły wskazać tylko jeden przykład zastosowania środków ochrony. Nie przekonało Trybunału twierdzenie, że pojedyncze śledztwa były odpowiednią i skuteczną reakcją.

Co gość, to terrorysta

Trybunał zwrócił uwagę na ugruntowany pogląd władz, iż gazeta wspierała propagandowo PKK. Nawet gdyby okazało się to prawdą, nie usprawiedliwiało zaniechania podjęcia skutecznych kroków śledczych i - w razie potrzeby - ochrony przed bezprawną przemocą. Władze nie zapewniły więc "Ozgur Gundem" możliwości skorzystania ze swobody wypowiedzi.

W części dotyczącej operacji policji w redakcji "Ozgur Gundem" 10 grudnia 1993 r. w Istambule Turcja podkreśliła, iż materiały znalezione podczas przeszukania potwierdzały powiązania gazety z PKK. Zwróciła uwagę, że redaktor naczelny Gurbetelli Ersšz i dyrektor gazety Ali Riza Halis w grudniu 1996 r. zostali skazani za współpracę z tą organizacją. Spośród stu siedmiu osób zatrzymanych w redakcji czterdzieści nie pracowało tam, co miało dodatkowo potwierdzać - zdaniem władz - związki z terrorystami.

Operacja, w wyniku której gazeta przez dwa dni nie wychodziła, była - jak podkreślił Trybunał - poważną ingerencją w swobodę wypowiedzi. Środek o takiej skali nie był proporcjonalny do celu. Nic nie usprawiedliwiało zajęcia archiwum gazety, dokumentacji i biblioteki. Nie wyjaśniono także, dlaczego zatrzymano wszystkie osoby znajdujące się wtedy w redakcji, łącznie z kucharzem, sprzątaczem i inżynierem ds. ocieplania. Obecność wielu osób spoza redakcji nie może być dowodem, iż mieli przestępcze plany. Ograniczenia w korzystaniu ze swobody wypowiedzi muszą być uzasadnione. Zdaniem Trybunału nic nie wskazywało, iż operacja ta była konieczna w demokratycznym społeczeństwie.

Skarżący twierdzili również, że władze starały się utrudniać wydawanie i rozpowszechnianie gazety, inicjując procesy karne z powodu treści artykułów i informacji. Władze były zdania, że Komisja zbadała bardzo selektywnie wyroki sądowe w tych sprawach. Byłoby uproszczeniem przyjęcie, że zakazywać należy tylko słów bezpośrednio i wyraźnie zachęcających do przemocy. Dorozumiane, ukryte i zawoalowane myśli mogą także mieć negatywny wydźwięk. Należało - ich zdaniem - przyjąć kryterium rzeczywistego zagrożenia powodowanego przez publikację.

Komisja zbadała dwadzieścia jeden wyroków sądowych w sprawach dotyczących trzydziestu dwóch artykułów i informacji. Oskarżono je o szkalowanie państwa i władz wojskowych, prowokowanie nienawiści rasowej i regionalnej, propagowanie oświadczeń PKK, identyfikowanie funkcjonariuszy zaangażowanych w walkę z terroryzmem, separatystyczną propagandę. Zapadały wyroki skazujące na więzienie, grzywny, gazeta była często zamykana. Zdaniem Komisji tylko trzy wyroki skazujące można było uznać za usprawiedliwione.

Trybunał nie znalazł podstaw do krytyki działań Komisji i dokonanego przez nią reprezentatywnego wyboru spraw do badania. Ze względu na dużą liczbę spraw szczegółowa analiza każdej z nich byłaby niepraktyczna. Przy ocenie, czy wszystkie ingerencje były konieczne w demokratycznym społeczeństwie, Trybunał przypomniał zasady wynikające z orzecznictwa na tle art. 10.

Ze względu na to, że sprawy te dotyczyły publikacji prasowych, należy w nich uwzględnić istotne znaczenie prasy dla właściwego funkcjonowania demokracji. Chociaż nie może być mowy o przekroczeniu granic wynikających m.in. z ochrony żywotnych interesów państwa, takich jak ochrona bezpieczeństwa państwowego lub integralności terytorialnej przed zagrożeniem przemocą lub zapobieganie zakłóceniu porządku lub przestępstwom, prasa ma jednak przekazywać informacje i idee, nawet takie, które są powodem podziałów w społeczeństwie. Nie tylko prasa ma obowiązek przekazywania takich informacji i idei, ale społeczeństwo ma prawo je otrzymywać. Wolność prasy to jeden z najlepszych sposobów ujawniania i formowania opinii o poglądach i postawach liderów politycznych.

W związku z oskarżeniami o przestępstwa szkalowania państwa i władz wojskowych Komisja zbadała trzy artykuły dotyczące domniemanych zniszczeń przez siły bezpieczeństwa domów w miejscowości Lice. Sąd skazał za to na dziesięć miesięcy więzienia i nakazał zamknięcie gazety na dwa tygodnie. Rysunek przedstawiający Republikę Turcji jako postać z napisem "Fałszywa" kosztował również dziesięć miesięcy więzienia, grzywnę i zamknięcie gazety na taki sam okres.

Nie ma się o co obrażać

Trybunał przypomniał, że władze w demokratycznym państwie muszą tolerować krytykę, nawet jeśli można ją uznać za prowokującą lub obraźliwą. Zarzuty, że siły bezpieczeństwa brały udział w niszczeniu domów w Lice, były powszechnie znane i są przedmiotem sprawy toczącej się w Strasburgu. Zdaniem Komisji artykuł mówił o faktach, był emocjonalny w tonie, ale nie obraźliwy. Sąd turecki uważał, że intencją rysunku była zniewaga. Trybunał nie znalazł jednak racji przekonujących do ukarania. Tak więc środki zastosowane przez władze nie były konieczne w demokratycznym społeczeństwie ze względu na jakikolwiek uprawniony cel.

Proces o prowokowanie wrogości rasowej i regionalnej wytoczono m.in. za artykuł opisujący ataki sił bezpieczeństwa na wsie na południowym wschodzie kraju oraz ataki terrorystów, w tym zabicie imama. Sąd krajowy, który skazał autora na szesnaście miesięcy więzienia i zamknął gazetę na cały miesiąc, powoływał się na sposób i powód napisania tego artykułu, jego społeczny kontekst, bliżej jednak tego nie uzasadniając. Komisja ustaliła, że artykuł został napisany w publicznym interesie, nie zawierał niczego, co można by uznać za podżeganie do przemocy lub za otwarte poparcie dla siłowych metod PKK. Również ta ingerencja nie była usprawiedliwiona.

Komisja zapoznała się z siedmioma wyrokami sądów związanymi z omówieniami oświadczeń PKK i wypowiedziami jej działaczy. Dziennikarzy ukarano grzywnami, orzekano także konfiskaty nakładu. Chodziło m.in. o wywiad z Abdullahem Ocalanem oraz jego przemówienie. Zdaniem Trybunału sam fakt, że wywiadu udzielił członek zakazanej organizacji, nie usprawiedliwia ingerencji w swobodę wypowiedzi gazety. Podobnie jak to, że wywiady i oświadczenia zawierały bardzo obraźliwe uwagi na temat polityki rządu. Należało uwzględnić użyte słowa i okoliczności, w jakich zostały opublikowane, i dopiero wtedy ocenić, czy teksty takie trzeba zakwestionować. I tak wszyscy ich znali

Trybunał zgodził się z Komisją, że cztery z ośmiu artykułów nie podżegały do przemocy. W trzech Komisja znalazła fragmenty popierające wzmożenie walki zbrojnej, gloryfikujące wojnę, mówiące o potrzebie walki do ostatniej kropli krwi. Te - również zdaniem Trybunału, zwłaszcza w kontekście konfliktu na południowym wschodzie - można było uważać za zachęcanie do użycia siły. Ze względu także na stosunkowo łagodne kary Trybunał orzekł, iż w tych wypadkach kwestionowane środki były proporcjonalne.

Pięć wyroków zapadło w procesach z oskarżeniem o zidentyfikowanie funkcjonariuszy zaangażowanych w walkę z terroryzmem. Trybunał zwrócił uwagę, że nazwiska podawano w związku z domniemanymi nadużyciami, takimi jak śmierć w areszcie syna kurdyjskiego polityka, zastraszanie mieszkańców wsi i przymusowe ewakuacje. W dwóch artykułach podano nazwiska osób, które przypadkowo wzięły udział w opisanych zdarzeniach. W trzech innych wskazano jednak z imienia i nazwiska osoby zdaniem gazety odpowiedzialne za nadużycia.

Artykuły te były pisane niewątpliwie w publicznym interesie. Sądy nie wzięły pod uwagę, że nazwiska funkcjonariuszy i ich rola w zwalczaniu terroryzmu były publicznie znane, np. gubernator stanu był osobą publiczną w tamtym regionie, a komendanci żandarmerii i strażnicy wiejscy musieli być dobrze znani w swoich miejscowościach.

Interes ochrony ich tożsamości i potencjalna szkoda, której chciano zapobiec, były minimalne. Tak więc nawet jeśli władze miały powody do ukarania, nie można było uznać ich za usprawiedliwiające ograniczenia nałożone na gazetę.

Sześć wyroków dotyczyło separatystycznej propagandy. Wymierzono kary m.in. od dwudziestu miesięcy do dwóch lat więzienia, grzywny, konfiskaty nakładu. Zamknięto gazetę na miesiąc. Trybunał zwrócił uwagę, że kwestionowane artykuły obejmowały raporty o sprawach ekonomicznych i społecznych, komentarze historyczne o regionie południowo-wschodnim, deklarację potępiającą tortury i masakry w Turcji, wezwanie do demokratycznego rozwiązania konfliktu, mówiły o zarzutach niszczenia wsi. Użycie określenia "Kurdystan" w kontekście sugerującym, iż region ten jest lub powinien być odseparowany od Turcji, mogło być uznane przez władze za bardzo prowokacyjne. Społeczeństwo korzysta jednak z prawa do informacji o różnych opcjach dotyczących sytuacji w południowo-wschodniej Turcji, niezależnie od tego, jak bardzo przykrych dla władz. Chociaż niektóre artykuły były bardzo krytyczne wobec władz i zarzucały siłom bezpieczeństwa łamanie prawa - z użyciem soczystych i pejoratywnych sformułowań - Trybunał uznał, że nie można było ich traktować jako wspomagania lub zachęcania do użycia siły. Restrykcje były nieproporcjonalne do celu. Nie można było ich usprawiedliwić w demokratycznym społeczeństwie.

W podsumowaniu Trybunał orzekł, że Turcja nie zapewniła odpowiednich środków ochronnych i śledczych dla ochrony korzystania przez gazetę "Ozgur Gundem" ze swobody wypowiedzi, podjęła za to wobec niej nieusprawiedliwione i nieproporcjonalne do celu działania, takie jak przeszukania i zatrzymania 10 grudnia 1993 r. oraz liczne oskarżenia i wyroki skazujące związane z kolejnymi wydaniami gazety. W rezultacie gazeta przestała wychodzić. Nastąpiło naruszenie art. 10 konwencji (jednogłośnie).

W związku z zarzutem dyskryminacji Trybunał nie znalazł podstaw do uznania, iż ograniczenia swobody wypowiedzi, o których tu mowa, wynikały ze zróżnicowanego traktowania ze względu na pochodzenie narodowe lub przynależność do mniejszości. Nie było więc naruszenia art. 14 konwencji (jednogłośnie).

Turcja musi zapłacić gazecie 9 mld lirów tureckich, a dwóm innym skarżącym po 5 tys. funtów szterlingów jako zadośćuczynienie za krzywdę moralną oraz 16 tys. funtów (pomniejszone o pomoc prawną Rady Europy) jako zwrot kosztów i wydatków.

"Ozgur Gundem" przeciwko Turcji (orzeczenie - 16 marca 2000 r.; Izba (Sekcja) IV; raport Europejskiej Komisji Praw Człowieka z 29 października 1998 r., skarga nr 23144/93)