Jersild przeciwko Danii (orzeczenie z 23 września 1994; A.298)

Skazanie na karę grzywny dziennikarza telewizyjnego w związku z uznaniem, że zachęcał do wypowiedzi rasistowskich i pomógł je rozpowszechniać
 
 

Jens Olaf Jersild - dziennikarz Radia Duńskiego emitującego również programy telewizyjne - w lipcu 1985 roku nadał kilkuminutowy program będący częścią Sobotniego Magazynu Informacyjnego, znanego z poważnych audycji. Po programie interweniowano w Radzie Radiowej. Biskup Alborgu wystąpił do ministra sprawiedliwości, a prokurator wniósł sprawę do Sądu Miejskiego w Kopenhadze przeciw trzem członkom Zielonych Marynarek oraz Jersildowi. Dziennikarzowi zarzucił udzielenie im pomocy i zachęcanie do rasistowskich wypowiedzi. Ten sam zarzut postawiono również Lasse Jensenowi, szefowi sekcji informacyjnej Radia Duńskiego. Sąd skazał wszystkich oskarżonych. Zielonym Marynarkom wymierzono karę więzienia, dziennikarzy ukarano grzywną. Sąd II instancji (głosami 5 do 1) oddalił apelację Jersilda i Jensena. Podobnym rezultatem zakończyło się postępowanie przed Sądem Najwyższym.

Skazanie Jersilda było ingerencją w prawo do swobody wypowiedzi, która była "przewidziana przez prawo" (art. 266b i 23 ust.1 kodeksu karnego). Według władz duńskich pierwszy przepis wprowadzono w celu podporządkowania się wymogom Konwencji ONZ w sprawie eliminacji wszelkich form dyskryminacji rasowej, którą Dania ratyfikowała w 1971 roku. Tak więc, ich zdaniem, przy stosowaniu ust. 2 art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, mówiącego o ograniczeniach swobody wypowiedzi, należało pamiętać, że przepisy kodeksu karnego powinny być interpretowane i stosowane rozszerzająco, zgodnie z celami Konwencji ONZ. Innymi słowy, art. 10 nie może być interpretowany w sposób ograniczający, zmniejszający lub niweczący prawo do ochrony przeciw dyskryminacji rasowej, wynikające z Konwencji ONZ.

Nie było sporu co do tego, że ingerencję podjęto w uprawnionym celu, w szczególności dla "ochrony dobrego imienia i praw innych osób". Problemem była jedynie ocena, czy skazanie Jersilda było "konieczne w demokratycznym społeczeństwie".

Jersild oraz Komisja wyrazili opinię, że niezależnie do zobowiązań Danii jako strony Konwencji ONZ, należy znaleźć równowagę między potrzebą "ochrony dobrego imienia i praw innych osób" a prawem dziennikarza do przekazywania informacji. Według Jersild tę równowagę przewidziano w klauzuli zawartej w art. 4 Konwencji ONZ, który mówi, że należy właściwie uwzględniać zasady Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i praw z art. 5 Konwencji. Klauzula ta została włączona do projektu ze względu na zaniepokojenie wielu państw, iż wymóg zawarty w art. 4 ("państwa-strony [...] uznają za przestępstwo wszelkiego rodzaju rozpowszechnianie idei, których podstawą jest dominacja lub nienawiść rasowa") jest zbyt rozciągliwy i mógłby stworzyć trudności przy korzystaniu z innych praw człowieka, zwłaszcza swobody opinii i wypowiedzi.

Jersild i Komisja podkreślili poza tym, że w kontekście całości audycji, obraźliwe wypowiedzi ośmieszyły raczej ich autorów, niż były promocją ich rasistowskich poglądów.

Ogólne wrażenie z programu wskazywało, że autor chciał zwrócić uwagę na sprawy bardzo ważne publicznie - rasizm i ksenofobię. Jersild włączył do programu wypowiedzi Zielonych marynarek bez zamiaru rozpowszechniania poglądów rasistowskich. Przeciwnie - chodziło o reakcję, przez zdemaskowanie ich prawdziwego oblicza. Dziennikarz wyjaśniał, że próbował zanalizować i pokazać widzom nowe w owym czasie zjawisko w Danii - agresywny rasizm praktykowany przez młodzież z niższych warstw społecznych.

Dziennikarz stwierdził, że gdyby ustawa o odpowiedzialności mediów z 1991 roku już wtedy obowiązywała, nie istniałyby podstawy do oskarżenia. Przewiduje ona bowiem, że w zasadzie tylko autor wypowiedzi może być pociągnięty do odpowiedzialności. Osłabia to argument władz, iż skazanie dziennikarza nastąpiło, ze względu na Konwencję ONZ i było "konieczne" w rozumieniu art. 10 Konwencji Europejskiej.

Zdaniem władz dziennikarz przygotował program w sposób raczej sensacyjny, niż informacyjny. Telewizja jest potężnym środkiem przekazu. Większość Duńczyków ogląda magazyn, w którym pokazano program Jersild. Skarżący, mino, że zdawał sobie sprawę z odpowiedzialności karnej, zachęcił Zielone marynarki do rasistowskich wypowiedzi, nie opatrując ich żadnym krytycznym komentarzem. Brak podstaw do uznania, że widzowie nie odbieraliby tych wypowiedzi "wprost". Władze podkreśliły, że wymierzona kara była na tyle łagodna, że mogłaby odstraszyć żadnego dziennikarza od udziału w publicznej debacie na temat problemu rasizmu i ksenofobii. Kara miała jedynie służyć publicznemu przypomnieniu, że rasistowskie wypowiedzi powinny być traktowane poważnie i nie mogą być tolerowane.

Władze duńskie nie zgodziły się ze skarżącym, że byłby inaczej potraktowany pod rządami nowej ustawy o odpowiedzialności mediów. Ustawa, przyjmując jako zasadę odpowiedzialność karną jedynie autora wypowiedzi, przewiduje jednak wyjątki. Sposób, w jaki skarżący byłby potraktowany, jest w mniemaniu władz czystą spekulacją.

Ponadto władze podkreśliły, że trzy duńskie instancje sądowe starały się należycie wyważyć wchodzące w grę interesy. A są one, w zasadzie, lepiej niż Trybunał Praw Człowieka predestynowane do oceny skutków programu. Kontrola sądów duńskich była podobna do tej, jaką organy Konwencji sprawują na podstawie art. 10. Orzeczenia sądów duńskich mieszczą się w granicach swobody oceny, z której korzysta każde państwo i odpowiadały pilnej potrzebie społecznej.

Trybunał podkreślił, że jest świadomy ogromnej potrzeby zwalczania dyskryminacji rasowej w każdej formie i we wszystkich przejawach. Być może, w rezultacie ostatnich wydarzeń w Europie, przekonanie o niebezpieczeństwie dyskryminacji rasowej jest dzisiaj większe niż było dziesięć lat temu, kiedy Jersild nadawał swój program. Konwencja ONZ pochodzi z 1969 roku. Jej przedmiot i cel mają duże znaczenie przy ocenie czy skazanie Jersilda, na podstawie - jak podkreśliły władze duńskie - przepisu wprowadzonego w wykonaniu wynikających z niej zobowiązań, było "konieczne" w rozumieniu art. 10 ust. 2 Konwencji Europejskiej.

Zobowiązania Danii na jej podstawie art. 10 muszą być interpretowane, na ile to możliwe, tak aby dały się pogodzić z jej zobowiązaniami z Konwencji ONZ. Ważną cechą tej sprawy jest to, że skarżący nie złożył inkryminowanych oświadczeń sam, a tylko pomógł w ich rozpowszechnieniu, jako dziennikarz telewizyjny odpowiedzialny za program informacyjny Radia Duńskiego. Przy ocenie czy skazanie było "konieczne", należało więc wziąć pod uwagę zasady wynikające z orzecznictwa dotyczącego roli prasy (patrz np. Observer i Guardian przeciwko Wielkiej Brytanii; A. 216).

Swoboda wypowiedzi jest jedną z podstaw demokratycznego społeczeństwa a gwarancje, które powinny być udzielone prasie są szczególnie ważne. Chociaż prasa nie może przekroczyć ustalonych granic, m.in. w interesie "ochrony dobrego imienia i praw innych osób", ciąży na niej obowiązek przekazywania informacji i idei będących przedmiotem zainteresowania opinii publicznej. Prasa nie tylko ma zadanie przekazywania ich; społeczeństwo ma również prawo do ich otrzymywania. Gdyby było inaczej prasa nie mogłaby grać swojej ważnej roli publicznego obserwatora. Zasady te, chociaż sformułowane przede wszystkim na użytek prasy, mają niewątpliwie zastosowanie również do mediów audiowizualnych.

Przy rozważaniu obowiązków i odpowiedzialności dziennikarza ważną rolę odgrywa potencjalny wpływ danego medium. Powszechnie przyjmuje się, ze media audiowizualne mają często bardziej bezpośredni i silniejszy skutek niż prasa. Mają one siłę "przenoszenia za pomocą obrazów" znaczeń, których prasa nie jest w stanie przekazać. Jednocześnie, metody obiektywnego i zrównoważonego dziennikarstwa mogą się mocno różnić, w zależności od mediów, które wchodzą w grę. Ani Trybunał, ani sądy krajowe nie mogą zastępować mediów w decyzjach, jakiego rodzaju technikę dziennikarską należy zastosować.

W związku z tym Trybunał przypomniał, że art. 10 chroni nie tylko treści idei i informacji, ale również formę w jakiej jest ona przekazywana (patrz Oberschlick przeciwko Austrii; A.204). W ocenie Trybunału ważny był sposób przygotowania obrazu Zielonych Marynarek, jego zawartość, cel programu i okoliczności w jakich został nadany. Biorąc pod uwagę obowiązki państwa wynikające z Konwencji ONZ i innych instrumentów międzynarodowych, podjęcia skutecznych kroków dla wyeliminowania wszelkich form dyskryminacji rasowej oraz zapobiegania i zwalczania doktryn i praktyk rasistowskich, ważną okolicznością było, czy program o który chodzi, traktowany w całości wydawał się z obiektywnego punktu widzenia mieć za zadanie propagowanie poglądów i idei rasistowskich.

Sądy duńskie podkreślały mocno, że Jersild sam podjął inicjatywę przygotowania programu o Zielonych Marynarkach oraz że nie tylko wiedział wcześniej, iż istnieje prawdopodobieństwo wypowiedzi rasistowskich podczas rozmowy w studiu, ale sam do nich zachęcał. Zredagował program tak, aby było na nie miejsce. Bez jego działu wypowiedzi te nie dotarłyby do szerszego kręgu odbiorców i w konsekwencji nie spotkałyby się z karą.

Trybunał przyznał, iż są to istotne argumenty. Z drugiej jednak strony, należy zauważyć, że wstęp prezentera telewizji rozpoczął się od wzmianki o publicznej dyskusji i komentarzach prasowych dotyczących rasizmu w Danii. Zapraszał w ten sposób widzów do obejrzenia programu w tym właśnie kontekście. Poinformował, że przedmiotem programu jest przedstawienie pewnych aspektów tego problemu przez "pokazanie konkretnych osób o poglądach rasistowskich, pokazanie ich mentalności oraz środowiska społecznego". Nie ma podstaw by wątpić, że przeprowadzenie rozmowy spełniło ten cel. Program jako całość nie może obiektywnie wydawać się propagandą rasistowskich poglądów i idei. Przeciwnie, Jersild w oczywisty sposób dążył - poprzez wywiad - do pokazania, analizy i komentarzy dotyczących określonej grupy młodzieży, ograniczonej i sfrustrowanej swoją sytuacją społeczną, z kryminalną przeszłością oraz agresywnym zachowaniem. Jersild zajął się w programie problemem, który już wtedy był w ogromnym stopniu przedmiotem publicznego zainteresowania.

Duński Sąd najwyższy uznał, że wartość informacyjna i poznawcza programu nie była aż taka, by usprawiedliwić rozpowszechnienie obelżywych wypowiedzi.

Trybunał stwierdził w odpowiedzi, że nie widzi powodu aby kwestionować ocenę w tym zakresie wydaną przez reakcję, która nadała program. Ocena ta stanowiła podstawę decyzji o jego przygotowaniu i nadaniu. Należy również wziąć pod uwagę, że program nadano w poważnym duńskim magazynie informacyjnym, przeznaczonym dla dobrze poinformowanej publiczności.

Trybunału nie przekonał argument, że program nadano bez jakiejkolwiek próby przeciwstawienia się ekstremistycznym poglądom. Zarówno wstęp prezentera, jak i zachowanie się Jersilda w trakcie rozmowy z Zielonymi Marynarkami w oczywisty sposób odcinały go od rozmówców, np. przez nazwanie ich "grupą ekstremistycznej młodzieży" wspierającej Ku-Klux-Klan lub przez odnotowanie kryminalnej przeszłości jednego z nich. Dziennikarz reagował na niektóre wypowiedzi, np. przypominając, że wielu Murzynów wykonuje poważne zawody. Nie można także zapominać, że jako całość, sfilmowany portret miał pokazać, iż wypowiedzi rasistowskie były częścią antyspołecznej podstawy Zielonych Marynarek.

Trzeba przyznać, że program wyraźnie nie podkreślał braku moralności, niebezpieczeństw i bezprawności promowanie nienawiści rasowej oraz idei wyższości jednej rasy. Jednak ze względu na przeciwstawne elementy oraz naturalne ograniczenia możliwości wyrażenie ich w krótkim nagraniu w ramach większego programu, jak również "margines swobody dziennikarza w doborze formy wyrazu", Trybunał uznał, że brak takich środków ostrożności nie miał istotnego znaczenia.

Dziennikarstwo informacyjne na podstawie wywiadów, zredagowanych lub nie, stanowi jeden z najważniejszych środków umożliwiających prasie odgrywanie roli publicznego obserwatora. Ukaranie dziennikarza za rozpowszechnianie wypowiedzi innej osoby podczas wywiadu utrudniłoby znacznie prasie udział w dyskusji o sprawach publicznie ważnych. Może być brane pod uwagę tylko wtedy, gdy za ukaraniem przemawiają szczególnie poważne racje. Trybunał nie zgodził się z władzami duńskimi, ze kara grzywny była łagodna. Istotne jest bowiem samo skazanie dziennikarza.

Nie ma wątpliwości, że wypowiedzi, za które skazano Zielone Marynarki były więcej niż obelgą dla członków grup, które były przedmiotem ataku. Nie obejmuje ich ochrona art. 10 Konwencji. Jednak, biorąc pod uwagę sposób przygotowanie programu, nic nie skazuje na winę Jersilda i powód wymierzenia kary. Cele programu nie były rasistowskie. Mimo, że Jersild powoływał się na ten argument przed duńskimi sądami, nie wzięto go pod uwagę.

Trybunał orzekł, iż brak wystarczających podstaw do uznania, że ingerencja w prawo do swobody wypowiedzi, do jakiej doszło na skutek skazania Jersilda, była "konieczna w demokratycznym społeczeństwie". Wyrok skazujący był nieproporcjonalny do celu, którym była ochrona "dobrego imienia i praw innych osób". Doszło więc do naruszenia art. 10 Konwencji (stosunkiem głosów 12 do 7).

Sędziowie, którzy znaleźli się w mniejszości zarzucili m.in. większości, że ważniejsza jest dla nich swoboda dziennikarza niż ochrona osób, które muszą cierpieć od rasistowskiej nienawiści. Zadali pytanie o odczucia tych, których godność ludzka została zaatakowana, a nawet "zanegowana" przez Zielone Marynarki. Dobrem intencje dziennikarza nie są w takiej sytuacji wystarczające, zwłaszcza gdy sam sprowokował rasistowskie wypowiedzi. Stwierdzili, że ochrona mniejszości rasowych nie może być słabsza niż prawo przekazywanie informacji. Trybunał, ich zdaniem, nie powinien był zastępować poglądów wyrażonych w tym zakresie przez Sąd Najwyższy Danii własną próbą pogodzenia sprzecznych interesów. Sąd ten działał bowiem ramach marginesu swobody oceny pozostawionego państwom stronom w tej delikatnej materii.